Subiektywne podsumowanie III etapu i wyników 16. Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu.

Opublikowane przez HH w dniu

Hina Maeda

III etap był chyba dla wszystkich sporym zaskoczeniem, a przede wszystkim dla uczestników –niektórzy najwyraźniej nie trafili z rozłożeniem sił na cały konkurs i ewidentnie zabrakło im energii w finale. Dwa koncerty jednego wieczoru to spory wysiłek, z drugiej strony nie jest to jedyny konkurs z tak zaplanowanym ostatnim etapem. A że uczestnicy w większości to „starzy wyjadacze”, ten element nie powinien sprawiać im problemu. Niestety wyszło inaczej i stąd też zaskoczenie wśród publiczności – uczestnicy niezawodni w poprzednich etapach tym razem zawiedli. Jedni mniej, drudzy bardziej, ale w niemal wszystkich przypadkach finał był najsłabszym etapem z całego konkursu. O ile przed finałem podział wszystkich nagród może nie był ewidentny, ale pretendentka do numeru jeden przewijała się w opiniach krytyków i publiczności, o tyle już w połowie finałowych przesłuchań coraz częściej zaczęły pojawiać się głosy, że jury nie powinno przyznać pierwszej nagrody (co byłoby niezgodne z aktualnym regulaminem jury konkursu). No i na sam koniec wystąpiła Hina Maeda, grając fantastycznie Koncert d-moll Wieniawskiego – nareszcie Wieniawski zabrzmiał tak jak powinien, czekaliśmy na to długo, bo nie w tej (do teraz), ale też w poprzedniej edycji koncert patrona konkursu nie doczekał się wykonania wiekopomnego. Kolejny, wykonywany przez nią koncert – D-dur J. Brahmsa – zrobił zasadniczo wrażenie bardzo pozytywne, niestety uczestniczka nie uniknęła drobnych wpadek, co w przypadku tak prestiżowego konkursu powinno jednak mieć znaczenie przy wydawaniu werdyktu. Ostatecznie I miejsce trzeba było dać (lepiej było nie łamać po raz kolejny regulaminu konkursu), i otrzymała je właśnie Hina Maeda, a wzburzeniu opinii publicznej nie ma w związku z tym końca. Chyba nie do końca szczęśliwy jest ten zapis regulaminowy o przymusie przyznania I nagrody. Ale tak naprawdę o wszystkim zadecyduje przyszłość – mamy przykłady wspaniałych karier laureatów poprzednich edycji, nie tylko zwycięzców, ale chociażby Bomsori Kim – zdobywczyni II nagrody w 2016 roku, która niezwykle dynamicznie zaznacza swoją obecność w świecie muzycznym. Meruert Karmenova, która tym razem była najczęściej wymieniana jako ta, której należy się palma pierwszeństwa, wylądowała na II miejscu. Czas pokaże, czy karierę zrobi – tak jak Bomsori –laureatka II nagrody, starsza i bardziej doświadczona, czy też zdobywczyni I miejsca, która jest bardzo młoda i do tego niestety ma duże problemy komunikacyjne wynikające z nieznajomości języków obcych (to zdyskredytowało ją w oczach jednej z czołowych polskich dziennikarek, która nie przeprowadziła z nią wywiadu twierdząc, że „chce rozmowy, a nie chichotu”). Wszystkie braki można zniwelować ciężką pracą, a nawet najbardziej zagorzali kontestatorzy werdyktu jury muszą przyznać, że Maeda ma niesamowity potencjał. Tylko ten potencjał wymaga odpowiedniego zagospodarowania i oszlifowania, jeżeli o sukcesie konkursu ma decydować „sprzedawalność” zwycięzcy. Koncert laureatów niestety wypadł mocno dyskusyjnie. Można pochylić się nad słabością wykonawców i tłumaczyć ją pokonkursowym zmęczeniem. Ale – po raz kolejny odwołując się do doświadczenia uczestników – na pewno wiedzą, że koncert laureatów to nie coś, co trzeba niechętnie odegrać przed pójściem na zasłużone piwo; koncert laureatów to „wisienka na torcie”, potwierdzenie werdyktu jury, wreszcie – reklama laureatów o niezmierzonym zasięgu, która,transmitowana w internecie i zarchiwizowana na Youtube będzie w nieskończoność odtwarzana przez każdego, kto chciałby poznać bohaterów tej edycji konkursu.

Konkursy to trudny sport. Jest parę rzeczy o których warto pamiętać nie tylko kiedy przystępujemy do rywalizacji, ale też wtedy, kiedy zamierzamy oceniać uczestników: jeżeli wykonawca chce przekazać treści i emocje zawarte w muzyce, najlepiej zrobi to grając właściwe dźwięki. Nie tłumaczmy braku precyzji emocjonalnością – taka zależność trąci amatorszczyzną. Zmęczenie podczas któregoś z kolei etapu konkursu jest rzeczą naturalną, jednak pamiętajmy o tym, że laureaci konkursu im. Wieniawskiego – zważywszy na plany koncertowe ogłoszone przez organizatorów – będą grać koncerty ze średnią częstotliwością raz na tydzień. I wtedy nikt ich się nie będzie pytał, czy są zmęczeni. Publiczność będzie oczekiwała znakomitych występów. I laureaci tego konkursu powinni występować znakomicie. Czy akurat laureaci tegorocznej edycji są w stanie to zrobić? Czas pokaże.

HH

Kategorie: Aktualności

2 komentarze

Aszka · 22 października, 2022 o 7:07 pm

No więc……po odpadnięciu jedynego uczestnika, który miał coś do powiedzenia w drugim etapie przestałam śledzić zmagania. Mam dość robotów i komputerów w muzyce. To samo było na chopinowskim. Dlaczego wszyscy tak się podniecają intonacja zapominając o muzyce, emocjach, wyrazie. Strasznie nudny konkurs i beznadziejni laureaci.

    HH · 20 listopada, 2022 o 6:51 pm

    Jak najbardziej rozumiemy, konkursy niestety nigdy nie są w 100% sprawiedliwe i obiektywne.

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *